Bułgaria - Travelon.pl Bułgaria - Travelon.pl Bułgaria - Travelon.pl Bułgaria - Travelon.pl

Bułgaria - Bułgaria, Sozopol piękne wakacje - Forum dyskusyjne

Forum dyskusyjne > Bułgaria, Sozopol piękne wakacje

Dodać komentarz

Bułgaria, Sozopol piękne wakacje

30.04.09 21:07:36 (Odpowiedzieć)
Kto chce wypocząć tanio i w super warunkach to proszę posłuchać : W Sozopolu koło stacji benzynowej jest zespół trzech domów oddanych w tym roku (2008) , duże pokoje z klimą dwa baseny itd. Apartament 90 lewa. My płaciliśmy za 12 osób 1340Euro za 11 dni. Być może jest gdzieś taniej, ale: Pokoje super - klima, codzienne sprzątanie pokoju, zmiana pościeli itd, dwa baseny, barek na wieczór - piwo ok 3.6zł Becks, więc dobra cena. W Sozopolu jest wiele domów, sprawdziliśmy, ale ostatecznie tam wylądowaliśmy, inne były ciut droższe, a w niektórych małe pokoje i bez klimy, a przy upałach w Bułgarii w nocy nie da się spać, a w dzień egzystować. Żeby tam trafić trzeba wjechać do Sozopolu, z głównej trasy nie od razu jak wskazują znaki w prawo !!!! i przejeżdżać pod tą trasą pod mostem. Trzeba pojechać 100m dalej i skręcić w lewo. Tędy i tamtędy dojedziemy do Sozopol Pearls, ale tą drugą trasą szybciej i trafimy tam bez problemu. Jeśli jednak wjedziemy do Sozopolu tą pierwszą trasą , to musimy przejechać przez cały Sozopol ( jest jedna główna droga więc nie będzie problemu ) i podjechać pod górkę i po lewej stronie będzie stacja benzynowa, obok niej trzy takie same domy. I jesteśmy w domu. Proszę się powołać na mnie na osoby z Polski z Kielc które tu były i proszę tragować się do upadłego. Może jest tam jeszcze Polka żona brata własśiciela, więc z targowaniem , rozmowami , nie będzie problemu. Mówią po angielsku .Pozdrawiam Jeśli chodzi o walutę, to Euro, wszędzie jest przyjmowane, w Bułgarii zmieni się na lewy. w Sozopolu we wszystkich kantorach jest dobry przelicznik, dają kalkulator do ręki , i samemu się przelicza.. Winetki na Wegrzech 4 dniowe, mniejszych nie ma , to jest taki rachuneczek i trzeba go mieć przy sobie. Na Słowacji to winetę kupuje się i przylepa na szybę, na Serbii płaci się za autostrade co jakiś czas, w Euro. W Bułgarii na granicy kupuje się chyba za 6 Euro na dwa tygodnie, czy jak. W Sozopolu , warto jechać do "Sozopol Pearls" koło małej stacji benzynowej. (W Sozopolu chyba jest jedna stacja) , to każdy tasówkarz pokaże drogę, a że jest jedna główna droga , to musi się trafić !!!. Jeszcze raz niech się pani powoła na nas , z Kielc na . Może jest tam jeszcze ta Polka, to się dogadacie. Obiady w restauracjach (2008r.) około 8 złotych dwa dania. Piwo w hurtowni Zagorka po 1.7 zł. Wszelkie pytania proszę na adres starelisty@poczta.onet.pl

Re: Bułgaria, Sozopol piękne wakacje

13.07.10 09:50:08 (Odpowiedzieć)
witam i pozdrawiam wybieram się do Sozopl jaka jest plaża trzeba miec jakieś obuwie czy jest piaszczysta czy do morza można wchodzić boso wszystkiego najlepszego

Re: Re: Bułgaria, Sozopol piękne wakacje

07.10.11 20:19:23 (Odpowiedzieć)
I rellay needed to find this info, thank God!

Re: Re: Bułgaria, Sozopol piękne wakacje

10.10.11 12:50:21 (Odpowiedzieć)
mYbpvl , [url=http://kaqueyftwdzg.com/]kaqueyftwdzg[/url], [link=http://rnnfhlfvnafl.com/]rnnfhlfvnafl[/link], http://bioxkiulohpj.com/

Re: Re: Bułgaria, Sozopol piękne wakacje

10.10.11 19:19:12 (Odpowiedzieć)
Cs6ovg rovmjlpjpfaf

Re: Bułgaria, Sozopol piękne wakacje

12.05.11 21:59:16 (Odpowiedzieć)
Mam prośbę czy masz może jakieś zdjęcia z tej miejscowości i tego hotelu a także jeśli możesz podaj numer telefonu żebym mógł ustalić czy mają wolne miejsca i czy pokoje są z aneksem kuchennym? Pozdrawiam Tomek

Re: Bułgaria, Sozopol piękne wakacje

10.10.11 03:40:57 (Odpowiedzieć)
If my problem was a Death Star, this article is a photon troepdo.

Sozopol w 2009r. informacje

15.07.09 19:40:32 (Odpowiedzieć)
Rok 2009, było cudownie...

Już po raz drugi byłem w Sozopolu w Bułgarii. Daleko, rzeczywiście, daleko, ale chyba będę jeździł tam, co roku. Jeśli chodzi o wypoczynek, a nie zwiedzanie zabytków, to Bułgaria jest chyba najlepszym miejscem na zrealizowanie tego właśnie "zapotrzebowania".
Mieszkaliśmy 6 minut od plaży w zespole trzech pięknych architektonicznie domów. Pokoje DUŻE (piszę wielką literą żeby podkreślić ten fakt) dużo przestrzeni, a nie tak, że aby otworzyć szafę to jedna osoba musi usiąść na łóżku itd. Znamy wszyscy ciasnotę pokoików, i znamy właścicieli, którzy chcą oszczędzać na wszystkim i zarabiać na każdym metrze. Wszyscy, którzy po raz pierwszy wchodzili do tych pokoi mówili:, ale przestrzeń! Pokoje są wyposażone w klimatyzację, co jest w warunkach bułgarskiego lata konieczne, mikrofalówkę, lodówkę, telewizor z grami dla dzieci itd. No oczywiście łazienka itd. itd. Parking monitorowany, klima itd. wszystko w cenie. Nie płaci się dodatkowo za nic!. W Barku piwo po 4zł więc w normie. Znajomi znaleźli tańszy nocleg w starym Sozopolu, wrócili za dwa dni, ciasno, wokół zabudowane domu, do plaży daleko, i bez klimatyzacji, wytrzymali dwa dni. Jadąc tak daleko trzeba wypocząć.. a nie wymordować się.
Jeżeli oddasz klucz na recepcję, przychodzi pani i sprząta, wymienia ręczniki itd. jeśli nie oddasz klucza, nie przeszkadzają. Cicho i spokojnie. Nie chcesz iść nad morze 6 minut? To zostajesz. Masz do dyspozycji dwa baseny: jeden chyba od 90cm do 120cm, a drugi od 120cm do 160 cm (chyba tak o ile dobrze pamiętam) Baseny są na tyle fajne że moje dzieci nie chciały chodzić nad morze, i musieliśmy je naprawdę wyciągać na siłę. Strona internetowa tego miejsca to: www.sozopol-pearls.com
jeśli ktoś chciałby zdobyć zniżkę 10% to niech napiszę do mnie powiem co trzeba zrobić, TO DZIAŁA !!!

Albo można po prostu wpisać w google : Sozopol pearls i tam wyskoczy nam to miejsce. Strona jest także po polsku.
Plaża leży jak wspomniałem 6min od ośrodka. Jest to „mała, nasza plaża” położona na południe (obok) głównej miejskiej plaży, na której jest duży tłok. Na plaży jest ratownik, barek, prysznice ( trochę prymitywne, ale po wyjściu ze słonego morza spokojnie można się wykapać), wypożyczalnia plastikowych leżaków, słomiane parasole. Można wziąć swój parasol.
Woda czysta, przeźroczysta. Dlatego koniecznie trzeba wziąć!!! płetwy, rurkę i okulary, na prawo od miejsca do pływania są „rafy” podwodne skały porośnięte roślinami morskimi wśród których pływają różne ryby, widok wspaniały, frajda super.
Jeśli chodzi o stołowanie się, to 10min od plaży jest „główny deptak”, przy którym są różne bary, restauracje, pizzerie itd itd (kebaby itd wszystkiego nie wymienię) Ceny przy tym głównym deptaku są w miarę, w miarę, ale lepiej zboczyć kilkadziesiąt metrów w prawo, albo w lewo i jest przytulniej i taniej.
Przy głównym deptaku ( jaki tam z niego deptak ) w restauracjach jest muzyka „na żywo” . Śpiewają bułgarskie „piosenkarki:, i „piosenkarze” taki folklor. Tańczą, przedstawiają jakieś scenki rodzajowe itd. Warto tam wstąpić na jeden wieczór, ale trzeba pamiętać, że trzeba tam przyjść nie za bardzo głodnym!!! Ludzi jest dużo, więc na realizację zamówienia w „godzinach szczytu” trzeba czekać nawet 45min co jest przerażające, żeby chociaż piwo wcześniej podali !!! Przecież nie trzeba go przyrządzać. ja chodziłem do kilku restauracji, jedną z najtańszych, i myślę, że z przyzwoitszych jest tak zwana „żółta restauracja” ( tak ją nazwaliśmy). Stoi na skrzyżowaniu ulic Odessa Str. i Republikanska Str. O mam zdjęcie, a więc nazywa się to miejsce Bistro Milena ( pisane oczywiście „bułgarskimi stołeczkami”). Dla lepszej orientacji: leży tuż obok miejskiego boiska piłkarskiego.
Na większe zakupy chodziliśmy „na bazary” na przeciw Polikliniki, tam gdzie rozpoczyna się stara część Sozopola, zaraz przy wejściu na ten główny ciąg przedzielony drzewami i kwiatami i trawnikiem, to idąc w lewo zejdziemy ( ok 30m) na placyk ze sklepikami. Sklepiki rzeczywiście jak w „ciężkiej komunie”. Odrapane, brzydkie magazyny. Ale można tam kupić i jedzenie, oraz napoje, również alkoholowe. Duży wybór i dość przystępne ceny. Aha dużo owoców, stosunkowo tanich. Idąc dalej w stronę starego Sozopola ( na wschód) ta ulicą przedzieloną drzewami, kwiatami itd., dochodzimy do miejsca gdzie nie mogą wjeżdżać samochody. Stoją tu policjanci non stop. Idąc dalej, po lewej stronie mijamy mały amfiteatr, gdzie występują artyści, mali i duzi. idąc w prawą stronę dojdziemy do placyku na którym mogą się bawić dzieci, idąc w lewo dojdziemy do portu. Idąc w prawo dojdziemy do morza a potem w lewo, będziemy szli obok uroczych restauracji wciśniętych między morzem a starymi zabytkowymi zabudowaniami. Super klimaty. Siedzi się przy stole, na wysokiej skale a w dole szumi morze.
Hm, co jeszcze. Jeśli wybieracie się samochodem to spokojne, już nie kradną tak aut, jak wcześniej, oni też byli w Niemczech i poprzywozili sobie trochę aut, więc spoko. Jedzie się do Sozopola autem bez problemu, oczywiście jest problem: daleko !!!. Daleko, ale ja i tak tam pojadę trzeci raz, wypoczynek super. Ja jadę zawsze przez Cieszyn, kupujemy winetke tylko na autostrady Słowackie, mimo iż jesteśmy w Czechach, to tam nie jeździmy po autostradach, więc nie dajmy się wrobić. (Aha gdybym zapomniał, potrzebna jest w Serbii „Zielona karta” ubezpieczenie na auto !!! I Paszport w Serbii, ona nie jest w Unii.) Przez Słowację jedziemy autostradą do Bratysławy, 130 na godzinę, więc się jedzie szybko. Nie ma tłoku, jedzie się spokojnie. Z Bratysławy jedziemy w kierunku Budapesztu, jest to bardzo dobrze oznakowane. Jeśli jedziemy samochodem na gaz, to jakieś 30 km przed Bratysławą jest stacja z gazem. Jeśli nie trafimy na nią, to trzeba w Bratysławie, skręcić z głównej drogi na jakąś stację i zatankować, na Węgrzech bardzo ciężko trafić na stację z gazem !!! przy głównej autostradzie, i trzeba zjeżdżać do miasteczek po trasie !!!
Na Węgrzech trzeba kupić winetke (taki druczek, a nie naklejkę na szybę). Na tym przejściu jeśli będzie duża kolejka ( a w dniach „wakacyjnego szczytu” może być duża), to przejdźmy do budyneczków po lewej stronie, tam też są winety !!! a ja stałem 25 min w długiej kolejce uff. Przed zakupieniem trzeba dobrze wyliczyć czy chce się na jeden tydzień, czy na miesiąc itd, oraz trzeba mieć przy sobie dowód rejestracyjny samochodu, w tym rachuneczku wpisuje się jego numery rejestracyjne.
Potem jedziemy autostrada do Szeged, i na przejście graniczne z Serbią. Tu możemy trafić różnie, najgorzej jest chyba w soboty wtedy Turcy z Niemiec „jadą karawanami” i stoi się w kolejce nawet dwie albo i cztery godziny !!!, Mi się udawało 15 minut więc mam miłe wspomnienia, w ubiegłym roku ( 2008) wracając stałem chyba 6 godzin !!!
Gdy przejedziemy przez granice, to na pierwszej stacji można wymienić euro na ich walute, w tym roku na tej stacji mieli najlepszy przelicznik. Ja myślałem że gdzieś dalej będzie lepszy, przeliczyłem się. Gaz do samochodów, jest praktycznie na każdej stacji. Jadąc przez Serbię płacimy za autostrady: na początku płacimy 4 euro, potem 3 euro, a potem jadąc do Niszu 8 euro. I to tyle z opłat. Jadąc z Niszu do Bułgarii, autostrada szybko się kończy i trzeba się „złapać” jakiegoś samochodu i jechać za nim, policja może tam czekać gdzieś za krzakiem. Aha przypomniało mi się: zaraz za granicą Węgiersko – srebską, stoją policjanci, stali tam w ubiegłym roku stali i w tym, więc trzeba uważać, jest 60 na godzinę to tyle jechać, chyba że jedzie przed nami jakiś Niemiec to „na zająca za nim” a niech płaci a co.
Jadąc do Bułgarii też trzeba się załapać za kogoś. W Bułgarii płacimy za tydzień 6 Euro, albo 10 lewa, lepiej płacić w lewach to taniej. Jeśli 1 euro to dwa lewa, więc lepiej płacić w ich walucie. Można zapłacić jak się nie ma Levów czy jak im tam w Euro, a potem kupić sobie druga winetke już np w Sozopolu. W Sozopolu winetki są na poczcie, to taki chyba szary budynek na centralnym placu Sozopola gdzie krzyżują się wszystkie drogi. Poczta stoi od zachodniej strony, spytacie powiedzą wam.
W Bułgariii gaz jest na prawie każdej stacji. ja tankowałem na Lukoil dobry gaz, i dobra benzyna. Benzyna była tańsza niż w Polsce, wiec w drodze powrotnej zatankowałem do pełna. W Bułgarii też jak jest znak 60 na godzinę, to trzeba tyle jechać policja łapie i wlepia mandaty. Przez Bułgarię dobrze się jedzie od Sofii jest bardzo długo dobra autostrada, za to wjazd do Sofii jest koszmarem , trzeba ja objechać ( Uwaga jak jedziemy w nocy, późną nocą możemy wjechać w Sofie, nie ma ruchu i szybciej przejedziemy, znaki pokażą) Objeżdżając Sofie z lewej strony, wcześniej będzie napis Tranzyt, musimy uważać z trzech powodów: droga jest koszmarnie zniszczona przez ciężkie samochody, lepiej jechać za kimś, kto wyłapuje większe dziury, później to policja stojąca co jakiś czas, a na końcu !!!! i tu Uwaga fatalne oznaczenie gdzie się wbić na autostradę. Żebyśmy się nie wbili na zwykłą drogę do Burgas!!! Jak się wbijemy to lepiej zawrócić szkoda czasu i nerwów !!!
Gdy szczęśliwie miniemy Sofie, jadąc autostradą mamy stacje benzynowe, itd. W Burgas jest dobre oznaczenie, jedźmy powoli. Tam są takie trochę „dziwne” skrzyżowanio-ronda, powoli podjeżdżajmy i sprawdzajmy, kto ma pierwszeństwo. Wjeżdżając do Burgas musimy minąć chyba trzy takie skrzyżowania. Kierujmy się również na sklep Billa ( ten żółty) po pierwsze stoi przy trasie na Sozopol, a druga sprawa można tam zrobić naprawdę tanie zakupy.
Gdy wyjedziemy z Burgas ( można tam przyjechać żeby je zobaczyć, ale koszmarna plaża, stare zabudowania rozpadające się nad morzem itd. nasz Sozopol to perełka. No może deptaki są troszkę europejskie, ale to tyle, aha i w kantorach płacą ciut, ciut więcej za Euro) droga jest prosta dojeżdżamy do Sozopola. do naszej kwatery możemy dojechać dwoma drogami. ( druga, to jedziecie 120m dalej i jest strzałka w lewo przed jakimiś ichniejszymi choinkami, jak nasze i jadąc kilka kilometrów – Sozopol po lewej stronie dojedziemy do Automyjni i na wprost jest kompleks trzech domów Sozopol Pearls)
Pierwsza to: jedziemy znak Sozopol w prawo, zawijamy w prawo, pod drogą, która jechaliśmy i jedziemy wzdłuż morza. Dojeżdżamy do pierwszego skrzyżowania ( to znaczy nasza droga łączy się z drogą z lewej strony , tam gdzie jest stary Sozopol, i tu obok te odrapane sklepy itd) i jedziemy pod górkę powoli, bo Bułgarzy oczywiście zostawili samochody na ulicy i nie można ominąć( nie zostawiajcie tak aut przyjeżdżają ekipy i wywożą, gdzie nie wiem) wjeżdżamy na taki duży plac ( tu łączą się te „wszystkie” uliczki Sozopola ) i przecinamy plac, po prawej stronie stoi ta poczta !!!. Jedziemy dalej jeden garb,( i tam za drzewami też są sklepy ) zaraz będzie drugi garb , jedziemy następne skrzyżowanie po prawej stronie to Bistro Milena Żółte oczywiście, dalej po prawej boisko , a po lewej równolegle do naszej ulicy to ten deptak, za budynkami. Jedziemy pod górkę, po lewej stronie duża plaża, troszkę dalej jedziemy pod górkę i widzimy niebieski „budynek” Automyjni, tu powoli się zatrzymujemy, ponieważ po lewej stronie stoją trzy ładne budynki Sozopol Pearls. Jesteśmy u siebie. Turek Salij pomoże nam wnieść bagaże, chyba że jest u Dziadka Iwana. Dziadek Iwan mieszka za ogrodzeniem, gdy będziecie oglądać zdjęcia kompleksu na stronie internetowej , to widać taki domek z kominkiem, ten domek, to..... no właśnie, panowie odgadli, bimbrownia dziadka Iwana. Bimber leje się do wiader, z dwóch stron, z prawej rakija z winogron , a po lewej z brzoskwiń. Dziadek Iwan robi też bimber, z innych fantastycznych rzeczy. Bierze za litr 10 leva czyli ....ok 22zł czyli za pół 11zł itd.... Powiem wam rakija warta tej ceny, słowo.. A zresztą sami sprawdzicie. Dziadek Iwan był marynarzem, wie nawet gdzie znajduje się Szczecin, i „Świńskieujście”. Światowy gość.
To chyba tyle. Właściciel kompleksu Alan bardzo miły człowiek, czeka i jest otwarty na wszystko.
Jeśli przylecicie samolotem do Burgas to odbierze was z lotniska, zapłacicie mu tylko za paliwo, grosze !!!
No to już tyle. Gdybyście chcieli 10% zniżki, to napiszcie do mnie, powiem wam co trzeba zrobić. Wypoczniecie jak goście, opalicie się jak murzyni, itd. odwiedzicie, wiele urokliwych miejsc, i to jedno z najpiękniejszych ....”domek Dziadka Iwana” (Uwaga dziadek Iwan ma trzy psy !!)
Pozdrawiam
Piszcie : starelisty@poczta.onet.pl

A niektórzy piszą tak :
.................................................................................................................
Wszystkie pokoje posiadają WC i prysznic (standart to brak brodzików) tak jest poprostu w 99% obiektow w całej Bułgarii.

Często niema mnie w PL dlatego podaje numery tel pod którym możecie sie kontaktować 00359-885-232-033 numer Bułgarski

Jedna uwaga!
Nie ma nic za darmo! klima w pokoju TEZ KOSZTUJE więc proszę o logiczny tryb myslenia.
Osobą ktore z góry nastawione są na wczasy za darmo przy samej plaży z góry tez dziekuje.

pozdrawiam Czarny-młody
...................................................................................................................................................
Tak zachęca Czarny-młody , pisze, że kima kosztuje, itd, ze w łazienkach nie ma brodzików!!! To z całym szacunkiem jedziemy na wakacje wypocząć, czy przeżyć. W Sozopol Pearls wszystko jest w cenie. Gdzie zostawicie samochód na zatłoczonych uliczkach? to ile się samochodów zmieści? Bułgarskie się zmieszczą. Ja czuję, że mijają czasy, kiedy my Polacy spaliśmy w namiotach i mrówki nam gryzły stopy, albo zżerały komary ( tak mnie komary pokąsały pod Wenecją na kempingu ( nawet był to niezły kemping) wiele lat temu, i to przez tropik w namiocie, że myślałem że padnę) ale tanio było i ze spuchniętą ręka Wenecję obejrzałem. Dziś są inne czasy. Klima, baseny, bezprzewodowy internet itd. Pozdrawiam. Markus....
i dodaję za moim poprzednikiem: „proszę o logiczny tryb myślenia.”hahaha.
............................................................................................................................
PS. Z pytaniami proszę pisać na mój adres meilowy a nie na stronę!!!
Jestem osobą prywatną a nie firmą podróżniczą, chociaż podróżować
lubię, bardzo lubię.





sozopol 2010 r.

23.07.10 11:19:39 (Odpowiedzieć)
Sozopol Wspomnienia rok 2010 !!!(Poprawione, uaktualnione- dojazd trasa, inf. o Sozopolu, zakupy, kwatery)
Już po raz trzeci byłem w Sozopolu w Bułgarii. Daleko, rzeczywiście, daleko, ale chyba będę jeździł tam, co roku. Jeśli chodzi o wypoczynek, a nie zwiedzanie zabytków, to Bułgaria jest chyba najlepszym miejscem na zrealizowanie tego właśnie "zapotrzebowania".
Mieszkaliśmy 6 minut od plaży w zespole trzech pięknych architektonicznie domów. Pokoje DUŻE (piszę wielką literą żeby podkreślić ten fakt) ( najmniejszy pokój ma 50 m kwadratowych, a więc nie jest duszno hahahaaa) dużo przestrzeni, a nie tak, że aby otworzyć szafę to jedna osoba musi usiąść na łóżku itd. Znamy wszyscy ciasnotę pokoików, i znamy właścicieli, którzy chcą oszczędzać na wszystkim i zarabiać na każdym metrze. Pokoje są wyposażone w klimatyzację, co jest w warunkach bułgarskiego lata konieczne, mikrofalówkę, lodówkę, czajnik, talerze itd. telewizor z grami dla dzieci itd. No oczywiście łazienka itd. itd. Parking monitorowany, klimatyzacja itd wszystko w cenie. Nie płaci się dodatkowo za nic!. W Barku piwo po 4zł więc w normie. Jeżeli oddasz klucz na recepcję, przychodzi pani i sprząta, wymienia ręczniki itd. jeśli nie oddasz klucza, nie przeszkadzają. Cicho i spokojnie. Nie chcesz iść nad morze 6 minut? To zostajesz. Masz do dyspozycji dwa baseny: jeden chyba od 90cm do 120cm, a drugi od 120cm do 160 cm (chyba tak o ile dobrze pamiętam) Baseny są na tyle fajne że moje dzieci nie chciały chodzić nad morze, i musieliśmy je naprawdę wyciągać na siłę.( w 2010r. baseny były podgrzewane. Strona internetowa tego miejsca to: www.sozopol-pearls.com.
jeśli ktoś chciałby zdobyć zniżkę 10% to niech napiszę do mnie powiem co trzeba zrobić.
Albo proszę wpisać w google: sozopol pearls i ukaże się jako jedna z pierwszych stron.
Plaża leży jak wspomniałem 6min od ośrodka. Jest to „mała, nasza plaża” położona na południe (obok) głównej miejskiej plaży, na której jest duży tłok. Na plaży jest ratownik, barek, ( w tym roku – 2010 – jest nowy ajent, nowy barek, plaża sprzątana, kosze na śmieci, parasole, z płótna i prysznice, wypożyczalnia plastikowych leżaków. Można wziąć swój parasol.
Woda czysta, przeźroczysta. Dlatego koniecznie trzeba wziąć!!! płetwy, rurkę i okulary, na prawo od miejsca do pływania są „rafy” podwodne skały porośnięte roślinami morskimi wśród których pływają różne ryby, widok wspaniały, frajda super.
Jeśli chodzi o stołowanie się, to 10min od plaży jest „główny deptak”, przy którym są różne bary, restauracje, pizzerie itd itd (kebaby itd. wszystkiego nie wymienię) Ceny przy tym głównym deptaku są w miarę, w miarę, ale lepiej zboczyć kilkadziesiąt metrów w prawo, albo w lewo i jest przytulniej i taniej.
Przy głównym deptaku ( jaki tam z niego deptak ) w restauracjach jest muzyka „na żywo” . Śpiewają bułgarskie „piosenkarki:, i „piosenkarze” taki folklor. Tańczą, przedstawiają jakieś scenki rodzajowe itd. Warto tam wstąpić na jeden wieczór, ale trzeba pamiętać, że trzeba tam przyjść nie za bardzo głodnym!!! Ludzi jest dużo, więc na realizację zamówienia w „godzinach szczytu” trzeba czekać nawet 45min co jest przerażające, żeby chociaż piwo wcześniej podali !!! Przecież nie trzeba go przyrządzać. Ja chodziłem do kilku restauracji. Jedną z najlepszych jest chyba ta często opisywana w necie na starym mieście. Stoi tam wóz i wiatrak. Pyszne ozorki, sałata szopska, nadziewane ziemniaki i naleśniki płonące na deser. Ceny umiarkowane.
Bardzo przyjemne są restauracje na starym mieście na skałach. Wieczorkiem się siedzi pije zimne piwko , a u podnóża skał szumi morze i wieje przyjemny wiatr.
Jak jesteśmy głodni i jesteśmy blisko plaży, to chyba jednak warto się zatrzymać przy restauracjach tych wcześniej opisanych. Często mają promocje do godz. 16.00 . Np. dziesięć zestawów obiadowych za 5 leva – czyli 10 zł. Dwa dania plus coś na słodko: naleśnik, arbuz, melon, czy jakieś słodkie ciastka. Dobra cena.
Od roku (2010r.) w Sozopolu jest supermarket, z bardzo przystępnymi cenami. Od głównego deptaka w lewo( nie w kierunku morza) dochodzimy do skrzyżowania( na prawo idziemy do poczty, a na lewo „stadion” piłkarski, na wprost po lewej stronie „Żółty bar”, a za nim bardzo tania cukernio – piekarnia. Pizza na wynos za 2 leva ( 4 zł). Wracając do tego sklepu, sklep jest po prawej stronie. Przed sklepem są miejsca parkingowe, ale bardzo często zajęte. jak chcemy wjechać na placyk obok sklepu, uważajmy jest wysoki krawężnik, a dalej dziura więc przytrzemy podwozie auta, albo się zawiesimy.
W Supersamie jest wszystko co potrzeba do przeżycia. Jest stoisko z pieczonymi kurczakami, nóżkami, skrzydełkami, kiełbaskami itd. Są sałatki, ziemniaki na gorąco, i bułgarskie „bigosy”.

Na zakupy chodziliśmy również „na bazary” na przeciw Polikliniki, tam gdzie rozpoczyna się stara część Sozopola, zaraz przy wejściu na ten główny ciąg przedzielony drzewami i kwiatami i trawnikiem, to idąc w lewo zejdziemy ( ok 30m) na placyk ze sklepikami. Sklepiki rzeczywiście jak w „ciężkiej komunie”. Odrapane, brzydkie magazyny. Ale można tam kupić i jedzenie, oraz napoje, również alkoholowe. Duży wybór i dość przystępne ceny. Aha dużo owoców, stosunkowo tanich. Idąc dalej w stronę starego Sozopola ( na wschód) tą ulicą przedzieloną drzewami, kwiatami itd., dochodzimy do miejsca gdzie nie mogą wjeżdżać samochody. Stoją tu policjanci non stop. Idąc dalej, po lewej stronie mijamy mały amfiteatr, gdzie występują artyści, mali i duzi. Idąc w prawą stronę dojdziemy do placyku, na którym mogą się bawić dzieci, huśtawki, zjeżdżalnie itd. idąc w lewo dojdziemy do portu. Idąc w prawo dojdziemy do morza a potem w lewo, będziemy szli obok uroczych restauracji wciśniętych między morzem a starymi zabytkowymi zabudowaniami. Super klimaty. Siedzi się przy stole, na wysokiej skale a w dole szumi morze.
Hm, co jeszcze. Jeśli wybieracie się samochodem to spokojne, już nie kradną tak aut, jak wcześniej, oni też byli w Niemczech i poprzywozili sobie trochę aut, więc spoko. Jedzie się do Sozopola autem bez problemu, oczywiście jest problem: daleko !!!. Daleko, ale ja i tak tam pojadę tam kolejny raz, wypoczynek super. Do tej pory jechałem przez Cieszyn. Kupujemy winetke tylko na autostrady Słowackie, mimo iż jesteśmy w Czechach, to tam nie jeździmy po autostradach, więc nie dajmy się wrobić. (Aha gdybym zapomniał, potrzebna jest w Serbii „Zielona karta” ubezpieczenie na auto !!! I Paszport w Serbii, ona nie jest w Unii.)

Winetki nie kupujemy w Polsce na ostatniej stacji benzynowej – ponieważ jest droższa – no musza zarobić – tylko na granicy. Jedziemy trzymamy się prawej strony i za dużymi budynkami – chyba tam jest restauracjia itd, wjeżdżamy na mały placyk po prawej stronie. Stoją tam trzy domki – budki i tam kupujemy winety. Kupujemy ostrożnie, ponieważ i tutaj jest różnica w cenie, Najpierw sprawdzamy gdzie taniej i kupujemy. Różnica między winetką kupiona na stacji w Polsce, a tutaj 8 zł, myślę, że warto.
Przez Słowację jedziemy autostradą do Bratysławy, 130 na godzinę, więc się jedzie szybko. Nie ma tłoku, jedzie się spokojnie.
Uwaga !!! jeśli jest ograniczenie prędkości do 80, później do 60, a później do 30 km to tak jedziemy. Na tych zwolnieniach ( najczęściej jest remont odcinka autostrady) czekają na nas policjanci mierzący prędkość. I płacimy mandat. Mandat zaczyna się od 400Euro. Zbijamy cenę, a to żona, dzieci, duszno w samochodzie i trzeba dojechać. Gdy cena dojdzie do 50 Euro płacimy nie ma co się dalej targować. Oczywiście druczku nie dostajemy.
Z Bratysławy jedziemy w kierunku Budapesztu, jest to bardzo dobrze oznakowane. Jeśli jedziemy samochodem na gaz, to jakieś 30 km przed Bratysławą jest stacja z gazem. Jeśli nie trafimy na nią, to trzeba w Bratysławie, skręcić z głównej drogi na jakąś stację i zatankować.
Uwaga !!! na stacjach Slownaft – takich żółtych jest samoobsługa z gazem !!! Trzeba samemu podjechać, i zatankować gaz. Jeśli tego nigdy nie robiliśmy możemy mieć mały problem. Największy z rozłączeniem końcówki od zbiornika w samochodzie. Jest tam taka zapadka blokująca, trzeba ją nacisnąć i przesunąć i puści !!!. Tak między nami to że nie tankują gazu pracownicy to skandal. Omijajcie te stacje.
Na Węgrzech bardzo ciężko trafić na stację z gazem !!! przy głównej autostradzie, i trzeba zjeżdżać do miasteczek po trasie !!! ( w 2010 r. troszkę się to zmieniło, jest więcej stacji na których jest gaz, np. stacje Agip)
Na Węgrzech trzeba kupić winetkę (taki druczek, a nie naklejkę na szybę). Na tym przejściu jeśli będzie duża kolejka ( a w dniach „wakacyjnego szczytu” może być duża), to przejdźmy do budyneczków po lewej stronie, tam też są winety !!! a ja stałem 25 min w długiej kolejce uff. Przed zakupieniem trzeba dobrze wyliczyć czy chce się na jeden tydzień, czy na miesiąc itd, oraz trzeba mieć przy sobie dowód rejestracyjny samochodu, w tym rachuneczku wpisuje się jego numery rejestracyjne.
Potem jedziemy autostradą do Szeged, i na przejście graniczne z Serbią w Roszke.
Uwaga!!! w Roszke jest kemping i motel o nazwie Forro Fogado. O ile pokoje są znośne, to domki kempingowe TRAGEDIA !!!! Nie wiem jeśli nie znajdziemy miejsca w motelu, to w tych domkach lepiej nie spać, ponieważ zachorujemy, na czarną ospę, cholerę, tyfus plamisty i pewnie koklusz!! Lepiej zamieszkać na kempingach w Szeged – 20 km wcześniej.
Na granicy !!!
Tu możemy trafić różnie, najgorzej jest chyba w soboty wtedy Turcy z Niemiec „jadą karawanami” i stoi się w kolejce nawet dwie albo i cztery godziny !!!, Mi się udawało 15 minut więc mam miłe wspomnienia, w roku ( 2008) wracając stałem chyba 6 godzin !!! Wniosek jest jeden omijać to przejście w soboty i niedziele !!!!, lepiej przekraczać je w środku tygodnia.
Gdy przejedziemy przez granicę, to na pierwszej stacji można wymienić euro na ich walutę, u na tej stacji mieli najlepszy przelicznik. Ja myślałem, że gdzieś dalej będzie lepszy, przeliczyłem się. Gaz do samochodów, jest praktycznie na każdej stacji. Jadąc przez Serbię płacimy za autostrady: na początku płacimy 4 euro, potem 3 euro, a potem jadąc do Niszu 8 euro (2009 r). W 2010 płaciliśmy 3 Euro, później 2.50 Euro i 7.50 Euro czyli taniej niż przed rokiem. Może to przyczyna innego kursu Euro do lokalnej waluty?
I to tyle z opłat. Jadąc z Niszu do Bułgarii, autostrada szybko się kończy i trzeba się „złapać” jakiegoś samochodu i jechać za nim, policja może tam czekać gdzieś za krzakiem. Aha przypomniało mi się: zaraz za granicą Węgiersko – srebską, stoją policjanci, stali tam w ubiegłym roku stali i w tym, więc trzeba uważać, jest 60 na godzinę to tyle jechać, chyba, że jedzie przed nami jakiś Niemiec to „na zająca za nim” a niech płaci a co.
Jadąc do Bułgarii też trzeba się załapać za kogoś. W Bułgarii płacimy za winetkę 10 lewa.
Uwaga !!! Zaraz za granicą po prawej stronie na stacji – chyba jest czerwona – wyskakuje trzech chłopaków ze stacji którzy chcą sprzedać winetkę na tydzień za 8 Euro. Nie kupować !!! jedziemy 50 m dalej stacja Shell i tu kupujemy winetkę za 10 leva. Uwaga jak nie mamy gotówki to zapłacimy 6 Euro. Lepiej mieć levy albo Maesto!!! Terminale nie chcą ich przyjmować, tylko Visa. Sprawdzilismy to na kilku kartach.
Można zapłacić jak się nie ma Levów jedną winetkę, a potem kupić sobie drugą winetke ( na drugi tydzień ) już np w Sozopolu. W Sozopolu winetki są na poczcie, to taki chyba szary budynek na centralnym placu Sozopola gdzie krzyżują się wszystkie drogi. Poczta stoi od zachodniej strony, spytacie powiedzą wam. Uwaga !!! w 2010 r. na poczcie nie było winetek, musieliśmy jechać na stację benzynową oddaloną o 10 km od Sozopola, żeby kupić winetke !!!.

W Bułgariii gaz jest na prawie każdej stacji. Ja tankowałem na Lukoil dobry gaz, i dobra benzyna. Benzyna była tańsza niż w Polsce, więc w drodze powrotnej zatankowałem do pełna. W 2010 r. olej napędowy był droższy od benzyny !!! W Bułgarii też, jak jest znak 60 na godzinę, to trzeba tyle jechać policja łapie i wlepia mandaty. Przez Bułgarie dobrze się jedzie od Sofii jest bardzo długo dobra autostrada, za to wjazd do Sofii jest koszmarem , trzeba ją objechać ( Uwaga jak jedziemy w nocy, późną nocą możemy wjechać w Sofie, nie ma ruchu i szybciej przejedziemy, znaki pokażą) Objeżdżając Sofie z lewej strony, wcześniej będzie napis Tranzyt, musimy uważać z trzech powodów: droga jest koszmarnie zniszczona przez ciężkie samochody, lepiej jechać za kimś, kto wyłapuje większe dziury, później to policja stojąca co jakiś czas, a na końcu !!!! i tu Uwaga fatalne oznaczenie gdzie się wbić na autostradę. Żebyśmy się nie wbili na zwykłą drogę do Burgas!!! Jak się wbijemy to lepiej zawrócić szkoda czasu i nerwów !!!
Uwaga !!! w 2010 r. mijałem Sofię z prawej strony. Nawet stosunkowo szybko przejechaliśmy- jest krócej niż „obwodnicą” ( wielka mi obwodnica – ruina i tyle) z lewej. N a jednym skrzyżowaniu gdy stoimy dłużej, wypada horda myjących okna cyganów. Dobrze jest mieć przy sobie 50 centów, czy jakiegoś leva i dać im. Nie ma sensu apelować , żeby nie myli, i tak „umyją”. Są agresywni dać im 50 centów, lub 1 Euro i nie otwierać za szeroko okien, żeby co nie ukradli. Jak im nie zapłacimy to mogą nam uszkodzić okno, czy lakier w złości.
Gdy szczęśliwie miniemy Sofie, jadąc autostradą mamy stacje benzynowe, itd. W Burgas jest dobre oznaczenie, jedźmy powoli. Tam są takie trochę „dziwne” skrzyżowanio-ronda, powoli podjeżdżajmy i sprawdzajmy, kto ma pierwszeństwo. Wjeżdżając do Burgas musimy minąć chyba trzy takie skrzyżowania. Kierujmy się również na sklep Billa ( ten żółty) po pierwsze stoi przy trasie na Sozopol, a druga sprawa można tam zrobić naprawdę tanie zakupy.
Gdy wyjedziemy z Burgas ( można tam przyjechać żeby je zobaczyć, ale koszmarna plaża, stare zabudowania rozpadające się nad morzem itd. nasz Sozopol to perełka. W Burgas w każdą niedzielę lata w kościele prowadzonym przez kapucynów z Polski odprawiana jest Msza św. o godzinie 11.30 ( sprawdzić to na stronie internetowej). Kościółek znajduje się w pobliżu dworca kolejowego – od głównego wyjścia na wprost jakieś 200 m.
No może deptaki są troszkę europejskie, ale to tyle, aha i w kantorach płacą ciut, ciut więcej za Euro) Droga z Burgas jest prosta dojeżdżamy do Sozopola. do naszej kwatery możemy dojechać dwoma drogami. ( druga, to jedziecie 120m dalej i jest strzałka w lewo przed jakimiś ichniejszymi choinkami, jak nasze i jadąc kilka kilometrów – Sozopol po lewej stronie dojedziemy do Automyjki i na wprost jest kompleks trzech domów Sozopol Pearls)
Pierwsza to: jedziemy znak Sozopol w prawo, zawijamy w prawo, pod drogą, która jechaliśmy i jedziemy wzdłuż morza. Dojeżdżamy do pierwszego skrzyżowania ( to znaczy nasza droga łączy się z drogą z lewej strony , tam gdzie jest stary Sozopol, i tu obok te odrapane sklepy itd) i jedziemy pod górkę powoli, bo Bułgarzy oczywiście zostawili samochody na ulicy i nie można ominąć( nie zostawiajcie tak aut przyjeżdżają ekipy i wywożą, gdzie nie wiem) wjeżdżamy na taki duży plac ( tu łączą się te „wszystkie” uliczki Sozopola ) i przecinamy plac, po prawej stronie stoi ta poczta !!!. Jedziemy dalej jeden garb,( i tam za drzewami też są sklepy i ten supermarket ) zaraz będzie drugi garb , jedziemy następne skrzyżowanie po prawej stronie to Bistro Milena Żółty bar za którym jest ta fajna cukiernia – piekarnia) oczywiście, dalej po prawej boisko , a po lewej równolegle do naszej ulicy to ten deptak, za budynkami. Jedziemy pod górkę, po lewej stronie duża plaża, troszkę dalej jedziemy pod górkę i widzimy niebieski „budynek” Automyjki, tu powoli się zatrzymujemy, ponieważ po lewej stronie stoją trzy ładne budynki Sozopol Pearls. Jesteśmy u siebie. Turek Salij pomoże nam wnieść bagaże, chyba że jest u Dziadka Iwana. Uwaga !!! Dziadek Iwan nie żyje zmarł w 2009 r. Mieszkał za ogrodzeniem, gdy będziecie oglądać zdjęcia kompleksu na stronie internetowej , to widać taki domek z kominkiem, ten domek, to..... no właśnie, panowie odgadli, bimbrownia dziadka Iwana. Bimber leje się do wiader, z dwóch stron, z prawej rakija z winogron , a po lewej z brzoskwiń. Dziadek Iwan robił też bimber, z innych fantastycznych rzeczy. Bierze za litr ok.10 leva czyli ....ok 22zł czyli za pół 11zł itd.... Powiem wam rakija warta tej ceny, słowo.. A zresztą sami sprawdzicie. Dziadek Iwan był marynarzem, wiedział nawet gdzie znajduje się Szczecin, i „Świńskieujście”. Światowy gość. Mimo śmierci dziadka, „firma „ pracuje pełną parą. Schedę przejął Slavko i pędzi ile może.
To chyba tyle. Właściciel kompleksu Alan bardzo miły człowiek, - Libańczyk żonaty z Amerykanką, czeka i jest otwarty na wszystko.
Jeśli przylecicie samolotem do Burgas to odbierze was z lotniska, zapłacicie mu tylko za paliwo!!!
No to już tyle. Gdybyście chcieli 10% zniżki, to napiszcie do mnie, powiem wam co trzeba zrobić. Wypoczniecie jak goście, opalicie się jak murzyni, itd. odwiedzicie, wiele urokliwych miejsc, i to jedno z najpiekniejszych ....”domek Dziadka Iwana” (Uwaga za ogrodzeniem bimbrowni pilnują trzy psy !!)
Pozdrawiam
Piszcie : starelisty@poczta.onet.pl

Uwaga!!! W przyszłym roku jadę przez Rumunię. Znajomy jechał, głównymi drogami i twierdził, że nie jest tak tragicznie. W hotelach pokój kosztuje ok. 80 zł. Gdyby ktoś miał jakieś doświadczenia z Rumunia – nie te tragiczne – to niech napisze. Jak wrócę w przyszłym roku to opisze ze szczegółami.
Pozdrawiam.
Markus


Re: sozopol 2010 r.

25.07.10 22:04:21 (Odpowiedzieć)
Wlasnie wrocilem z rodzina z wakacji w BG Sozopol Pearls jestesmy pod wrazeniem tego miejsca .Wszystko co opisuje Markus na forum to prawda .Jakosc i obsluga naprawde godne polecenia za przystepne pieniadze,mile spedzone wakacje choc jak na hotel na ktorym powiewa flaga Polski ,gdzie 95procent gosci to Polacy to powinien ktos z obslugi znac choc podstawy jezyka polskiego, porozumiec sie bez znajomosci angielskiego jest bardzo trudno.Wszystkie wskazowki odnosnie trasy przejazdu sa bardzo przydatne,ja tez jechalem przez Serbie i nie zaluje bo jedna z rodzin nie dotarla gdyz mieli wypadek w Rumuni w okolicy Bukaresztu .Jezeli ktos chce komfortowo i niedrogo wypaczac to polecam choc prawie w kazdym hotelu sa wolne kwatery (nie polecam Carewa gdyz tam jest jak w komunie), Jezeli jeszcze pojade na wakacje do BG to napewno tam wroce.

Re: sozopol 2010 r.

03.08.10 01:05:23 (Odpowiedzieć)
Witam wszystkich i serdecznie pozdrawiam!
Wlasnie wrocilismy z Sozopola.Mieszkalismy w Sozopol Pears.Jestesmy zadowoleni i mozemy polecic wszystim ten hotel.
Markus pisal prawde,chociaz zeczywiscie,jezeli chodzi o ten bar Milenato przesadzil.
Tak to wszystko bylo ok.Alan-wlasciciel jest bardzo milym czlowiekiem i ludzie ,ktorzy tam pracuja rowniez.
Klima byla sprawna,baseny dostepne,reczniki i posciel wymieniana co 4 dni.Sprzatanie codziennie po oddaniu klucza.
Polecam restauracje na deptaku z reklama Sosnowca.Tam sa podane ceny calego menu,a nie tylko 100 g ryby lub miesa jak w innych.Do tego zawsze cos jest gratis.My dostalismy picce oraz lody.Obo jest chinszczyza ,smaczna swieza i tania,ktora mozna zjesc w tej samejrestauracji.
Wszystko jest robione w czystych warunkach,bo tu mozna
wiele zaobserwowac
.Jezeli chodzi o droge to do Bulgarii jechalismy z Poznania przez Czechy,Slowacje ,Wegry,Serbie.
Wracalismy przez Rumunie,Wegry,Slowacje.Przekraczalimy granice w Zwardon ok Zywca,bo jechalismy do Szczyrku.
Rumunia bardzo mile nas zaskoczyla,bynajmiej na trasie ktora jechalismy.Jest czysciutko,drogi dobre za wyjatkiem
Bukareszt do zjazdu na Pitest.
Jechalismy przez most w Ruse,Bukareszt(Obwodnica),Pitest,Sibiu,Arad.
Winety zawsze kupowalismy za granica na stacji benzynowej w jedna jak i w druga strone na karte.Nie bylo problemu.Nie trzeba wtedy zaokraglac w euro albo wymieniac .
Problem byl tylko w MDonaldach.O dziwo nie w Rumunii.Bylismy w Sibiu i bez problemu.Trzeba miec tylko pin.
Natomiast w Bulgarii ,Wegrzech MDonald tylko za gotowke.Pryjmuja euro,ale wydaja w swojej walucie.
Polecam rowniez Stacje EURO_GAZ w Serbii.Jest gaz oraz dobre jedzenie i niedrogie i mozna placic za wszysto karta.

apartamenty

11.03.11 15:05:16 (Odpowiedzieć)
Bartek
Witam mamy do wynajęcia apartamenty w najlepszym kurorcie bułgarii słoneczny brzeg. cena zaczyna sie od 180 zł za dobe za 4 osoby lub 220 zł za 6 osób. hotel z basenem, położony na przeciwko morza. Jesteśmy sprawdzoną firmą można nam zaufać w polsce posiadamy największy park rozrywki. zainteresowanych zapraszam na strone www.bulgaria4you.pl

''nie napalaj się''

17.07.11 20:00:35 (Odpowiedzieć)
Byłem w tym roku z rodziną w Sozopolu i jak to bywa w życiu pełni obaw zarezerwowaliśmy tydzień w kompleksie 'SOZOPOL PEARLS' zasugerowani opinią "MARKUSA".Kompleks nastawiony typowo na Polaków ,tylko że nikt tam nie rozmawia po Polsku baseny dla dzieci ,dwa oczka z wodą od metra głębokości,duże apartamenty nigdzie niespotykane,po tygodniu znaleźliśmy większe ,lepiej wyposażone z pięknymi basenami widokiem na morze i do tego w sezonie taniej!MARKUS bądź realistą i nie mieszaj ludzią w głowach! Polecam kompleks "Lilia" na ulicy VIA PONTIKA 41.

Re: ''nie napalaj się''

25.07.11 11:08:26 (Odpowiedzieć)
witam mam prosbę czy mogł bys podac kontakt tel. lub e-mail do tego kompleksu co sie po tygodniu przenieściście
pozdrawiam

Re: ''nie napalaj się''

28.07.11 15:17:21 (Odpowiedzieć)
Czarny-mlody
Witam masz racje,to sa baseniki do moczenia nog ;) ladne domy ale grogie i daleko, obok budyku przy stacji jest tablica SOZOPOL 3KM ;) jesli ktos szuka taniego noclegu na kwaterach lub pensjonatach mam popozycje od 6-12 euro za os,
jestem tam 20 lat a od 15 zajmuje sie szukaniem tanich kwater od 300-500m od plazy ceny 6E ZA POKOJE Z WCna 2/3pok na koryt. do 12E pokoje z klima,wc,balkonem,tv itp. blisko slynnej juz restauracji GWIEZDNY RAJ z domowa Babcina bulgarska kuchnia gdzie dogadacie sie po polsku i dostaniesz znizke 10% wystarczy powiedziec ze jestescie od Roberta ;) bezposredni numer do mnie w sezonie +359-877-211-254 NIE ODPISUJE NA ZEDNE SMSY jesli szukasz pokoi to znalazles ale zadzwon a nie pisz ;) pozdrawiam.

Re: Re: ''nie napalaj się''

08.10.11 00:39:00 (Odpowiedzieć)
I was so confsued about what to buy, but this makes it understandable.

Re: Re: ''nie napalaj się''

10.10.11 02:19:47 (Odpowiedzieć)
Stay with this guys, you're helping a lot of poeple.

Re: ''nie napalaj się''

08.10.11 06:46:03 (Odpowiedzieć)
Boom shakalaka boom boom, probelm solved.

Re: ''nie napalaj się''

10.10.11 02:27:07 (Odpowiedzieć)
Gosh, I wish I would have had that inrfomaiton earlier!

sozopol 2011

09.08.11 14:36:36 (Odpowiedzieć)
Sozopol 2011 - pensjonat Komnia...było cudownie. Za rok tam wracam!!! To miejsce można pokochać. Polecam na rodzinny wypoczynek :)

Sozopl 2011

24.08.11 09:01:33 (Odpowiedzieć)
zwiedziłem to miasteczko, jest cudowne i bardzo klimatyczne
polecam szczerze :)

http://www.youtube.com/watch?v=6qfqO_uCImk

Re: Sozopl 2011

10.10.11 04:30:44 (Odpowiedzieć)
Knowledge wants to be free, just like these aritlces!

Sozopol

18.09.11 18:56:50 (Odpowiedzieć)
Krzy
Fantastyczne miejsce. Co roku tam jeżdzę i odkrywam na nowo. Choć warto jechać przez Rumunie. Jazda nocą przez Karpaty co już wyższa kultura kierowania. Tureckie tiry plus zakrętasy w górach gdzie ciemno robią swoje. A powrót przez bułgarskie góry (świat tam zatrzymał 40 lat temu a cyasami i lata 50te, wjazd po koleinach na około 1400 m i przeprawa promowa pryey Dunaj to coś nie zapomnianego. 10 upust w Gwiezdny Raju jest obecny. Świetne domowe jedzenie, miła obsługa i te widoki. Do zobaczenia za rok.

Re: Sozopol

16.01.12 11:45:55 (Odpowiedzieć)
Sozopol Wspomnienia rok 2011 !!!(Poprawione, uaktualnione- dojazd trasa, inf. o Sozopolu, zakupy, kwatery)( na dole trasa przez Rumunię – 2011r)
Już po raz czwarty byłem w Sozopolu w Bułgarii. Daleko, rzeczywiście, daleko, ale chyba będę jeździł tam, co roku. Jeśli chodzi o wypoczynek, a nie zwiedzanie zabytków, to Bułgaria jest chyba najlepszym miejscem na zrealizowanie tego właśnie "zapotrzebowania".
Mieszkaliśmy 6 minut od plaży w zespole trzech pięknych architektonicznie domów. Pokoje DUŻE (piszę wielką literą żeby podkreślić ten fakt) ( najmniejszy pokój ma 50 m kwadratowych, a więc nie jest duszno) dużo przestrzeni, a nie tak, że aby otworzyć szafę to jedna osoba musi usiąść na łóżku itd. Znamy wszyscy ciasnotę pokoików, i znamy właścicieli, którzy chcą oszczędzać na wszystkim i zarabiać na każdym metrze. Pokoje są wyposażone w klimatyzację, co jest w warunkach bułgarskiego lata konieczne, mikrofalówkę, lodówkę, czajnik, talerze itd. telewizor z grami dla dzieci itd. No oczywiście łazienka itd. itd. Parking monitorowany, zamykany na pilota, żeby dzieci nie wyszły, klimatyzacja itd wszystko w cenie. Nie płaci się dodatkowo za nic!. W Barku piwo po 4.5zł ( cena zależy od kursu Euro – niestety) więc w normie. Jeżeli oddasz klucz na recepcję, przychodzi pani i sprząta, wymienia ręczniki itd. jeśli nie oddasz klucza, nie przeszkadzają. Cicho i spokojnie. Nie chcesz iść nad morze 6 minut? To zostajesz. Masz do dyspozycji dwa baseny: jeden chyba od 90cm do 120cm, a drugi od 120cm do 160 cm (chyba tak o ile dobrze pamiętam) Baseny są na tyle fajne że moje dzieci nie chciały chodzić nad morze, i musieliśmy je naprawdę wyciągać na siłę. Uwaga !!!! Nie są To wymiarowe baseny do zawodowego pływania !!! one służą do wypoczynku – w końcu jedziemy nad Morze Czarne !!! Strona internetowa tego miejsca to: www.sozopol-pearls.com.
jeśli ktoś chciałby zdobyć zniżkę 10% to niech napiszę do mnie, powiem co trzeba zrobić.
Albo proszę wpisać w google: sozopol pearls i ukaże się jako jedna z pierwszych stron.
Plaża leży jak wspomniałem 6min od ośrodka. Jest to „mała, nasza plaża” położona na południe (obok) głównej miejskiej plaży, na której jest duży tłok. Na plaży jest ratownik, barek, ( w tym roku – 2011 – jest nowy ajent, nowy barek, plaża sprzątana, kosze na śmieci, parasole, z płótna i prysznice,( prysznice poprawili w 2010 więc w normie , w przeszłości stało się na drewnianej palecie na której pewnie przewozili płytki do basenu  ) wypożyczalnia plastikowych leżaków. Można wziąć swój parasol.
Woda czysta, przeźroczysta. Dlatego koniecznie trzeba wziąć!!! płetwy, rurkę i okulary, na prawo od miejsca do pływania są „rafy” podwodne skały porośnięte roślinami morskimi wśród których pływają różne ryby, widok wspaniały, frajda super.
Jeśli chodzi o stołowanie się, to 10min od plaży jest „główny deptak”, przy którym są różne bary, restauracje, pizzerie itd itd (kebaby itd. wszystkiego nie wymienię) Ceny przy tym głównym deptaku są w miarę, w miarę, ale lepiej zboczyć kilkadziesiąt metrów w prawo, albo w lewo i jest przytulniej i taniej.
Przy głównym deptaku ( jaki tam z niego deptak ) w restauracjach jest muzyka „na żywo” . Śpiewają bułgarskie „piosenkarki:, i „piosenkarze” taki folklor. Tańczą, przedstawiają jakieś scenki rodzajowe itd. Warto tam wstąpić na jeden wieczór, ale trzeba pamiętać, że trzeba tam przyjść nie za bardzo głodnym!!! Ludzi jest dużo, więc na realizację zamówienia w „godzinach szczytu” trzeba czekać nawet 45min co jest przerażające, - żeby chociaż piwo wcześniej podali !!! Przecież nie trzeba go przyrządzać. Ja chodziłem do kilku restauracji. Jedną z najlepszych jest chyba ta często opisywana w necie na starym mieście. Stoi tam wóz i wiatrak. Pyszne ozorki, sałata szopska, nadziewane ziemniaki i naleśniki płonące na deser. Ceny umiarkowane.
Bardzo przyjemne są restauracje na starym mieście na skałach. Wieczorkiem się siedzi pije zimne piwko , a u podnóża skał szumi morze i wieje przyjemny wiatr.
Jak jesteśmy głodni i jesteśmy blisko plaży, to chyba jednak warto się zatrzymać przy restauracjach tych wcześniej opisanych. Często mają promocje do godz. 16.00 . Np. dziesięć zestawów obiadowych za 5 leva – czyli 10 zł. Dwa dania plus coś na słodko: naleśnik, arbuz, melon, czy jakieś słodkie ciastka. Dobra cena.
Od dwóch lat (2010r.) w Sozopolu jest supermarket, z bardzo przystępnymi cenami. Od głównego deptaka w lewo( nie w kierunku morza) dochodzimy do skrzyżowania( na prawo idziemy do poczty, ( poczta zlikwidowana w 2011 – kupowałem tam winety na samochód, teraz trzeba kupować na stacji !!!!) a na lewo „stadion” piłkarski, na wprost po lewej stronie „Żółty bar”, a za nim bardzo tania cukernio – piekarnia. Pizza na wynos za 2 leva ( 4 zł). Wracając do tego sklepu, sklep jest po prawej stronie. Przed sklepem są miejsca parkingowe, ale bardzo często zajęte. Jak chcemy wjechać na placyk obok sklepu, uważajmy jest wysoki krawężnik, a dalej dziura więc przytrzemy podwozie auta, albo się zawiesimy.( w 2011 dziura została zakryta płytkami, ale, co nas czeka w 2012 ? nikt nie wie)
W Supersamie jest wszystko co potrzeba do przeżycia. Jest stoisko z pieczonymi kurczakami, nóżkami, skrzydełkami, kiełbaskami itd. Są sałatki, ziemniaki na gorąco, i bułgarskie „bigosy”.

Na zakupy chodziliśmy również „na bazary” na przeciw Polikliniki, tam gdzie rozpoczyna się stara część Sozopola, zaraz przy wejściu na ten główny ciąg przedzielony drzewami i kwiatami i trawnikiem, to idąc w lewo zejdziemy ( ok 30m) na placyk ze sklepikami. Sklepiki rzeczywiście jak w „ciężkiej komunie”. Odrapane, brzydkie magazyny. Ale można tam kupić i jedzenie, oraz napoje, również alkoholowe. Duży wybór i dość przystępne ceny. Aha dużo owoców, stosunkowo tanich. Idąc dalej w stronę starego Sozopola ( na wschód) tą ulicą przedzieloną drzewami, kwiatami itd., dochodzimy do miejsca gdzie nie mogą wjeżdżać samochody. Stoją tu policjanci non stop. Idąc dalej, po lewej stronie mijamy mały amfiteatr, gdzie występują artyści, mali i duzi. Idąc w prawą stronę dojdziemy do placyku, na którym mogą się bawić dzieci, huśtawki, zjeżdżalnie itd. idąc w lewo dojdziemy do portu. Idąc w prawo dojdziemy do morza a potem w lewo, będziemy szli obok uroczych restauracji wciśniętych między morzem a starymi zabytkowymi zabudowaniami. Super klimaty. Siedzi się przy stole, na wysokiej skale a w dole szumi morze.
Hm, co jeszcze. Jeśli wybieracie się samochodem to spokojne, już nie kradną tak aut, jak wcześniej, oni też byli w Niemczech i poprzywozili sobie trochę aut, więc spoko. Jedzie się do Sozopola autem bez problemu, oczywiście jest problem: daleko !!!. Daleko, ale ja i tak tam pojadę tam kolejny raz, wypoczynek super. Do tej pory jechałem przez Cieszyn. Kupujemy winetke tylko na autostrady Słowackie, mimo iż jesteśmy w Czechach, to tam nie jeździmy po autostradach, więc nie dajmy się wrobić. (Aha gdybym zapomniał, potrzebna jest w Serbii „Zielona karta” ubezpieczenie na auto !!! I Paszport w Serbii, ona nie jest w Unii.)

Winetki nie kupujemy w Polsce na ostatniej stacji benzynowej – ponieważ jest droższa – no muszą zarobić – tylko na granicy. Jedziemy trzymamy się prawej strony i za dużymi budynkami – chyba tam jest restauracjia itd, wjeżdżamy na mały placyk po prawej stronie. Stoją tam trzy domki – budki i tam kupujemy winety. Kupujemy ostrożnie, ponieważ i tutaj jest różnica w cenie, Najpierw sprawdzamy gdzie taniej i kupujemy. Różnica między winetką kupiona na stacji w Polsce, a tutaj 8 zł, myślę, że warto.
Przez Słowację jedziemy autostradą do Bratysławy, 130 na godzinę, więc się jedzie szybko. Nie ma tłoku, jedzie się spokojnie.
Uwaga !!! jeśli jest ograniczenie prędkości do 80, później do 60, a później do 30 km to tak jedziemy. Na tych zwolnieniach ( najczęściej jest remont odcinka autostrady) czekają na nas policjanci mierzący prędkość. I płacimy mandat. Mandat zaczyna się od 400Euro. Zbijamy cenę, a to żona, dzieci, duszno w samochodzie i trzeba dojechać. Gdy cena dojdzie do 50 Euro płacimy nie ma co się dalej targować. Oczywiście druczku nie dostajemy.
Z Bratysławy jedziemy w kierunku Budapesztu, jest to bardzo dobrze oznakowane. Jeśli jedziemy samochodem na gaz, to jakieś 30 km przed Bratysławą jest stacja z gazem. Jeśli nie trafimy na nią, to trzeba w Bratysławie, skręcić z głównej drogi na jakąś stację i zatankować.
Uwaga !!! na stacjach Slownaft – takich żółtych jest samoobsługa z gazem !!! Trzeba samemu podjechać, i zatankować gaz. Jeśli tego nigdy nie robiliśmy możemy mieć mały problem. Największy z rozłączeniem końcówki od zbiornika w samochodzie. Jest tam taka zapadka blokująca, trzeba ją nacisnąć i przesunąć i puści !!!. Tak między nami to że nie tankują gazu pracownicy to skandal. Omijajcie te stacje.
Na Węgrzech bardzo ciężko trafić na stację z gazem !!! przy głównej autostradzie, i trzeba zjeżdżać do miasteczek po trasie !!! ( w 2010 r. troszkę się to zmieniło, jest więcej stacji na których jest gaz, np. stacje Agip)
Na Węgrzech trzeba kupić winetkę (taki druczek, a nie naklejkę na szybę). Na tym przejściu jeśli będzie duża kolejka ( a w dniach „wakacyjnego szczytu” może być duża), to przejdźmy do budyneczków po lewej stronie, tam też są winety !!! a ja stałem 25 min w długiej kolejce uff. Przed zakupieniem trzeba dobrze wyliczyć czy chce się na jeden tydzień, czy na miesiąc itd, oraz trzeba mieć przy sobie dowód rejestracyjny samochodu, w tym rachuneczku wpisuje się jego numery rejestracyjne.
Potem jedziemy autostradą do Szeged, i na przejście graniczne z Serbią w Roszke.
Uwaga!!! w Roszke jest kemping i motel o nazwie Forro Fogado. O ile pokoje są znośne, to domki kempingowe TRAGEDIA !!!! Nie wiem jeśli nie znajdziemy miejsca w motelu, to w tych domkach lepiej nie spać, ponieważ zachorujemy, na czarną ospę, cholerę, tyfus plamisty i pewnie koklusz!! Lepiej zamieszkać na kempingach w Szeged – 20 km wcześniej.
Na granicy !!!
Tu możemy trafić różnie, najgorzej jest chyba w soboty wtedy Turcy z Niemiec „jadą karawanami” i stoi się w kolejce nawet dwie albo i cztery godziny !!!, Mi się udawało 15 minut więc mam miłe wspomnienia, w roku ( 2008) wracając stałem chyba 6 godzin !!! Wniosek jest jeden omijać to przejście w soboty i niedziele !!!!, lepiej przekraczać je w środku tygodnia.
Gdy przejedziemy przez granicę, to na pierwszej stacji można wymienić euro na ich walutę, na tej stacji mieli najlepszy przelicznik. Ja myślałem, że gdzieś dalej będzie lepszy, przeliczyłem się. Gaz do samochodów, jest praktycznie na każdej stacji. Jadąc przez Serbię płacimy za autostrady: na początku płacimy 4 euro, potem 3 euro, a potem jadąc do Niszu 8 euro (2009 r). W 2010 płaciliśmy 3 Euro, później 2.50 Euro i 7.50 Euro czyli taniej niż przed rokiem. Może to przyczyna innego kursu Euro do lokalnej waluty?
I to tyle z opłat. Jadąc z Niszu do Bułgarii, autostrada szybko się kończy i trzeba się „złapać” jakiegoś samochodu i jechać za nim, policja może tam czekać gdzieś za krzakiem. Aha przypomniało mi się: zaraz za granicą Węgiersko – Srebską, stoją policjanci, stali tam w ubiegłym roku stali i w tym, więc trzeba uważać, jest 60 na godzinę to tyle jechać, chyba, że jedzie przed nami jakiś Niemiec to „na zająca za nim” a niech płaci - a co.
Jadąc do Bułgarii też trzeba się załapać za kogoś. W Bułgarii płacimy za winetkę 10 lewa.
Uwaga !!! Zaraz za granicą po prawej stronie na stacji – chyba jest czerwona – wyskakuje trzech chłopaków ze stacji którzy chcą sprzedać winetkę na tydzień za 8 Euro. Nie kupować !!! jedziemy 50 m dalej stacja Shell i tu kupujemy winetkę za 10 leva. Uwaga jak nie mamy gotówki to zapłacimy 6 Euro. Lepiej mieć levy, Terminale nie chcą przyjmować kart Maestro , tylko Visa. Sprawdzilismy to na kilku kartach.
Można zapłacić jak się nie ma Levów jedną winetkę, a potem kupić sobie drugą winetke ( na drugi tydzień ) już np koło w Sozopola na stacji.

W Bułgariii gaz jest na prawie każdej stacji. Ja tankowałem na Lukoil dobry gaz, i dobra benzyna. Benzyna była tańsza niż w Polsce, więc w drodze powrotnej zatankowałem do pełna. W 2011 r. olej napędowy był droższy od benzyny !!! W Bułgarii też, jak jest znak 60 na godzinę, to trzeba tyle jechać policja łapie i wlepia mandaty. Przez Bułgarie dobrze się jedzie od Sofii jest bardzo długo dobra autostrada, za to wjazd do Sofii jest koszmarem , trzeba ją objechać ( Uwaga jak jedziemy w nocy, późną nocą możemy wjechać w Sofie, nie ma ruchu i szybciej przejedziemy, znaki pokażą) Objeżdżając Sofie z lewej strony, wcześniej będzie napis Tranzyt, musimy uważać z trzech powodów: droga jest koszmarnie zniszczona przez ciężkie samochody, lepiej jechać za kimś, kto wyłapuje większe dziury, później to policja stojąca co jakiś czas, a na końcu !!!! i tu Uwaga fatalne oznaczenie gdzie się wbić na autostradę. Żebyśmy się nie wbili na zwykłą drogę do Burgas!!! Jak się wbijemy to lepiej zawrócić szkoda czasu i nerwów !!!
Uwaga !!! w 2010 r. mijałem Sofię z prawej strony. Nawet stosunkowo szybko przejechaliśmy- jest krócej niż „obwodnicą” ( wielka mi obwodnica – ruina i tyle) z lewej. Na jednym skrzyżowaniu gdy stoimy dłużej, wypada horda myjących okna cyganów. Dobrze jest mieć przy sobie 50 centów, czy jakiegoś leva i dać im. Nie ma sensu apelować , żeby nie myli, i tak „umyją”. Są agresywni dać im 50 centów, lub 1 Euro i nie otwierać za szeroko okien, żeby co nie ukradli. Jak im nie zapłacimy to mogą nam uszkodzić okno, czy lakier w złości.
Gdy szczęśliwie miniemy Sofie, jadąc autostradą mamy stacje benzynowe, itd. W Burgas jest dobre oznaczenie, jedźmy powoli. Tam są takie trochę „dziwne” skrzyżowanio-ronda, powoli podjeżdżajmy i sprawdzajmy, kto ma pierwszeństwo. Wjeżdżając do Burgas musimy minąć chyba trzy takie skrzyżowania. Kierujmy się również na sklep Billa ( ten żółty) po pierwsze stoi przy trasie na Sozopol, a druga sprawa można tam zrobić naprawdę tanie zakupy.
Gdy wyjedziemy z Burgas ( można tam przyjechać żeby je zobaczyć, ale koszmarna plaża, stare zabudowania rozpadające się nad morzem itd. nasz Sozopol to perełka.( Uwaga!!! W 2011 trochę się to zmieniło Burgas wypiękniało, widać, ze zrozumieli że turystyka przynosi dochody !!!) W Burgas w każdą niedzielę lata w kościele prowadzonym przez kapucynów z Polski odprawiana jest Msza św. o godzinie 11.30 ( sprawdzić to na stronie internetowej). Kościółek znajduje się w pobliżu dworca kolejowego – od głównego wyjścia na wprost jakieś 200 m.
No może deptaki są troszkę europejskie, ale to tyle, aha i w kantorach płacą ciut, ciut więcej za Euro) Droga z Burgas jest prosta dojeżdżamy do Sozopola. Do naszej kwatery możemy dojechać dwoma drogami. ( druga, to jedziecie 120m dalej i jest strzałka w lewo przed jakimiś ichniejszymi choinkami, jak nasze i jadąc kilka kilometrów – Sozopol po lewej stronie dojedziemy do Automyjki i na wprost jest kompleks trzech domów Sozopol Pearls)
Pierwsza to: jedziemy znak Sozopol w prawo, zawijamy w prawo, pod drogą, która jechaliśmy i jedziemy wzdłuż morza. Dojeżdżamy do pierwszego skrzyżowania ( to znaczy nasza droga łączy się z drogą z lewej strony , tam gdzie jest stary Sozopol, i tu obok te odrapane sklepy itd) i jedziemy pod górkę powoli, bo Bułgarzy oczywiście zostawili samochody na ulicy i nie można ominąć( nie zostawiajcie tak aut przyjeżdżają ekipy i wywożą, gdzie nie wiem) wjeżdżamy na taki duży plac ( tu łączą się te „wszystkie” uliczki Sozopola ) i przecinamy plac, po prawej stronie stoi ta poczta !!!.( Już nieczynna, może tam teraz jest jakiś sklep) Jedziemy dalej jeden garb,( i tam za drzewami też są sklepy i ten supermarket ) zaraz będzie drugi garb , jedziemy następne skrzyżowanie po prawej stronie to Bistro Milena Żółty bar za którym jest ta fajna cukiernia – piekarnia) oczywiście, dalej po prawej boisko , a po lewej równolegle do naszej ulicy to ten deptak, za budynkami. Jedziemy pod górkę, po lewej stronie duża plaża, troszkę dalej jedziemy pod górkę i widzimy niebieski „budynek” Automyjki, tu powoli się zatrzymujemy, ponieważ po lewej stronie stoją trzy ładne budynki Sozopol Pearls. Jesteśmy u siebie. Turek Salij pomoże nam wnieść bagaże, chyba że jest u Dziadka Iwana. Uwaga !!! Dziadek Iwan nie żyje zmarł w 2009 r. Mieszkał za ogrodzeniem, gdy będziecie oglądać zdjęcia kompleksu na stronie internetowej , to widać taki domek z kominkiem, ten domek, to..... no właśnie, panowie odgadli, bimbrownia dziadka Iwana. Bimber leje się do wiader, z dwóch stron, z prawej rakija z winogron , a po lewej z brzoskwiń. Dziadek Iwan robił też bimber, z innych fantastycznych rzeczy. Jego następca bierze za litr ok.10 leva czyli ....ok 22zł czyli za pół 11zł itd.... Powiem wam rakija warta tej ceny, słowo.. A zresztą sami sprawdzicie. Dziadek Iwan był marynarzem, wiedział nawet gdzie znajduje się Szczecin, i „Świńskieujście”. Światowy gość. Mimo śmierci dziadka, „firma „ pracuje pełną parą. Schedę przejął Slavko i pędzi ile może.
To chyba tyle. Właściciel kompleksu Alan bardzo miły człowiek, - Libańczyk żonaty z Amerykanką, czeka i jest otwarty na wszystko.
Jeśli przylecicie samolotem do Burgas to odbierze was z lotniska, zapłacicie mu tylko za paliwo!!!
No to już tyle. Gdybyście chcieli 10% zniżki, to napiszcie do mnie, powiem wam co trzeba zrobić. Wypoczniecie jak goście, opalicie się jak murzyni, itd. odwiedzicie, wiele urokliwych miejsc, i to jedno z najpiekniejszych ....”domek Dziadka Iwana” (Uwaga za ogrodzeniem bimbrowni pilnują trzy psy !!)
Pozdrawiam
Piszcie : starelisty@poczta.onet.pl

Uwaga!!! W przyszłym roku jadę przez Rumunię. Znajomy jechał, głównymi drogami i twierdził, że nie jest tak tragicznie. W hotelach pokój kosztuje ok. 80 zł. Gdyby ktoś miał jakieś doświadczenia z Rumunia – nie te tragiczne – to niech napisze. Jak wrócę w przyszłym roku to opisze ze szczegółami.
Pozdrawiam.
Markus

Rumunia ( 2011r)

Jak powiedziałem, tak też zrobiłem, w 2011 pojechałem do Bułgarii przez Rumunię. Przejazd podzieliłem na dwa dni. Przejście graniczne koło Muszyny, takie „bezpańskie” . Droga tragiczna, co chwilę jakieś zwężenia, bo powódź zabrała połowę drogi itd… Kierujemy się na Preszov i Koszyce. I Uwaga !!! Z Proszowa do Koszyc jest kawałek autostrady – 37 km. Można ominą ten kawałek i jechać boczną drogą, ale jak już jedziemy autostradą to musimy pamiętać że : KONIECZNIE trzeba kupić winete, mimo iż przejedziemy w Słowacji tylko ten odcinek. Koniecznie!!! Osoby które myślą, że jakoś przejadą te 37 km, - to niech myślą. W połowie autostrady pod wiaduktem stoja policjanci i patrzą przez lornetki czy macie doklejoną winetę, jak nie, to płacicie 200 Euro bez gadania !!!! Ten odcinek Słowackiej autostrady jest najbardziej dochodowy w całym państwie naszych południowych sąsiadów. !!!! Potem z Koszyc na Węgry – trzeba kupić winietkę na stacji benzynowej i kierujemy się na Rumunie na Debreczyn i rumuńskie przejście Oradea. Przejeżdżamy sprawnie i po prawej są kantory. Nie wymieniamy tam pieniędzy. Miła pani z kantoru, na moje pytanie, czy tu jest dobry przelicznik, odpowiedziała, że nie, że lepiej pieniądze wymienić kilka km dalej w mieście. Podziękowałem miłej pani i tak tez zrobiłem. Przelicznik był o wiele korzystniejszy. Na granicy kupujemy winietkę!!!
I tu teraz jest problem , która trasa jechać dalej. Ja wybrałem trasę, „północną” a wracałem południową. Każdy musi sam sobie wybrać jak chce jechać, tylko, żeby nie wjechać do Bukaresztu, tylko na obwodnice ( Jeju, jaka tam obwodnica, 5 km, na godzinę, handel, mycie szyb, itd., itd. Pod koniec dnia zatrzymałem się w Hotelu. ( W Rumunii SA hotele, przy hotelu, i restauracje przy restauracji – bardzo miłe zaskoczenie). W hotelu – czystym i pachnącym – pani mówi po angielsku i po włosku, cena pokoju 3 osobowego około 90 zł ze śniadaniem . No naprawdę miłe zaskoczenie. Parking monitorowany itd. Gdy się wyśpimy i wstaniemy o 9.00 jedziemy dalej. Rumunia mnie zaskoczyła. Opowiadali, że drogi kiepskie, że dziury, ze osły chodzą po jezdni, itd., itd., że Drakula kołki wbija w serce i wypija krew – bajki !!!! Bajki !!!. W Rumunii jest mało autostrad, ale główne drogi – mimo iż kręte, są bardzo dobrze utrzymane!! Jak wróciłem do Polski i jechałem od granicy do Gródka nad Dunajcem , to mi chciały szyby wylecieć takie dziury. Rumunia – miłe zaskoczenie !!! Wieś przy wsi, ( jak się samochód zepsuje to ktoś pomoże) ale wszystko w normie. Polecam. Jak dojedziemy do mostu na Dunaju w Ruse, to tam uważajmy, droga wybita przez Tiry – na przejściu – są straszne koleiny!!!. Płacimy za przejazd przez most , jakieś drobne pieniądze i jedziemy – most w opłakanym stanie!!! Jedziemy powoli, bo zgubimy podwozie !!! dziury i koleiny !!. Za mostem kupujemy na stacji winietki i jedziemy w stronę Warny. Uwaga na policję. Droga do Warny jest w normie, przed Warna jest kawałek bardzo dobrej trasy. W Warnie , kierujemy się wzdłuż morza do Burgas i Sozopola. Od Warny, jest kawałek dobrej trasy, a potem , już jest ciężko, góra, dół, zakręty itd., itd….
No to chyba tyle. Ogólnie, jeśli ktoś nie jest Kubicą i nie chce z Polski do Bułgarii przejechać w 12 godzin i 45 min, no to polecam spokojniejszą trasę przez Rumunie. W drodze powrotnej jechałem przez góry – coś pięknego, widoki przeurocze. No i inny hotel, miły , czysty i tani.
Polecam. Kiedyś byłem przeciwnikiem Rumunii, bo się naczytałem bajek o Drakuli i drogach, ale to tylko bajki.
Pozdrawiam.
Gdyby jakieś pytania to : starelisty@poczta.onet.pl
Do zobaczenia w Sozopol Pearls !!!


Re: Re: Sozopol

01.03.12 21:39:26 (Odpowiedzieć)
Polecam apartamenty w Słonecznym Brzegu w nowym budynku - Grand Kameli 2.
Tanie wakacje w najpiękniejszym miejscu na ziemi!
Sprawdź ceny na http://www.grandkamelia2.republika.pl/
Bezpośrednio od właściciela!